FORUM LINKI STRONA GŁÓWNA GALERIA FOTEK SZUKAJ ARTYKUŁY
 
Nawigacja
Portal
  STRONA GŁÓWNA
  ARTYKUŁY
  FAQ
  FORUM
  LINKI
  KONTAKT
  SZUKAJ
  GALERIA FOTEK

Reklama

eXtreme-fusion

Z tygodnika Ziemi Stargardzkiej o biogazowni
Z dnia 25.03.2012
Wrobieni w biogazownię?
Wieść o nowej inwestycji obiegła wszystkie miejscowości gminy Kobylanka lotem błyskawicy. I tym razem nie wzbudziła radości. Sami mieszkańcy twierdzą, że o całej sprawie dowiedzieli się przypadkowo.

-Wchodzę sobie na internetową stronę gminy -mówi jeden z nich- a tam zdawkowa informacja na temat inwestora, który wystąpił o wydanie warunków środowiskowych, bo chce wybudować biogazownię. I to, jaką! Sześć megawatów mocy- mówi oburzony mieszkaniec Kobylanki. Istotnie, byłaby to biogazownia o największej mocy w skali kraju. Do tej pory największym zakładem jest biogazownia  w Liszkowie (kujawsko- pomorskie) o mocy ponad dwóch megawatów. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska  w Bydgoszczy właśnie wydał decyzję o jej zamknięciu. Powód? Stwierdzone nieprawidłowości, których firma nie usunęła do końca ub. roku. Nie przeprowadzono m. in. badań dotyczących pofermentu i gruntu. Decyzja nie jest prawomocna, więc instalacja dalej działa, gnębiąc odorem mieszkańców Liszkowa, którzy piszą i odwołują się do wszelkich możliwych instancji.
Czy tak samo będzie w Kobylance? Gmina, kusząca deweloperów oraz inwestorów indywidualnych malowniczą lokalizacją gruntów, spokojem i zaciszem w otulinie Miedwia, nagle rozpoczyna procedurę, której celem jest zakład, oparty na gnojowicy, oborniku i sfermentowanej kiszonce. Taką wizję mają przed oczami mieszkańcy.  I zwołują "pospolite ruszenie" we wszystkich miejscowościach. Na razie ma ono przyjąć formę serii protestów, przesyłanych na adres gminy. Najbardziej zagorzali przeciwnicy biogazowni rozpatrują też możliwość zaostrzenia protestu w przypadku, gdyby urzędnicy pozostali obojętni na głos mieszkańców.
Jedna z mieszkanek nie owija w bawełnę: -Jest to "gówniana inwestycja"- twierdzi mieszkanka Morzyczyna. - Sto osiem tirów z gównem, pędzących przez gminę Kobylanka - dodaje. Trzeba przyznać: taka perspektywa budzi niepokój. Mieszkańcy szacują również wstępnie straty, jakie przyniesie Kobylance takie sąsiedztwo. - Pół Szczecina wypoczywa nad Miedwiem, cały Stargard - przypominają dalej.
   - I będziemy mijać się między ciężarówkami, pełnymi gnojowicy - kreślą niewesołą wizję przyszłości.
Zdziwieni są również gminni radni. Renata Krzysztanowicz twierdzi, że wcześniej nikt niczego nie wiedział o projekcie. -W swoim sprawozdaniu z działalności, wójt niczego nie powiedział na ten temat. Naprawdę dziwne, że przeoczył inwestycję największą w Polsce - ironizuje radna. I zapowiada, że wiele protestów spłynie do urzędu gminy. Sam wójt Kobylanki zachowuje natomiast spokój. -Tak naprawdę to jeszcze niczego nie budujemy- twierdzi Andrzej Kaszubski.  - Inwestor złożył do nas wniosek o decyzję środowiskową, do tego wniosku złożył raport w sprawie oddziaływania na środowisko- informuje. Przypomina również, że raport ten jest w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Powiatowej Inspekcji Sanitarnej. - Czekamy na opinię do tego raportu - mówi Andrzej Kaszubski. Wójt twierdzi, że w takiej sytuacji przynajmniej rok upłynie, zanim obie te instytucje podejmą jakiekolwiek wiążące decyzje. Te zaś mają stanowić warunek wydania pozwolenia na budowę, o ile będzie wobec inwestora korzystna. Sama  Kobylanka zlokalizowana jest w strefie ochronnej wód jeziora Miedwie, zatem ciekawe, jak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, opiniując raport  o biogazowni, podejdzie do sprawy.
Radna wciąż natomiast dziwi się, że komuś przyszedł do głowy taki pomysł. - Ludzie przyjeżdżają tutaj, budują swoje domy- mówi Renata Krzysztanowicz. -Takie silosy  z kiszonką kukurydzianą już mamy z drugiej strony Bielkowa, w Nieznaniu- przypomina. - Latem po prostu nie można tam wytrzymać. Ale przy biogazowni to będzie przyjemny zapaszek - ocenia.
Wójt z kolei apeluje o rzeczową debatę (taka już toczy się na lokalnym forum internetowym, jednak kipi tam od "sfermentowanych" emocji). - Jeśli chodzi  o decyzję środowiskową, muszę przeprowadzić pełne procedury od początku do końca- zastrzega Andrzej Kaszubski. - Niezależnie od tego, czy mi się to podoba, czy nie - mówi. Przypomina też: -Naprawdę jesteśmy na początku drogi. W ogóle nie możemy mówić o żadnych terminach, o rozpoczęciu inwestycji tym bardziej. Na pewno nie na tym etapie.
Mieszkańców stoicki spokój wójta nie przekonuje, bo nawołują dalej do pełnej moblilizacji. -Jeśli dalej chcemy żyć w takim pięknym miejscu - mówi mieszkanka Morzyczyna - Bo za chwilę, jak nic nie zrobimy, będziemy biegać w smrodliwym otoczeniu "ekologicznego" zakładu- przestrzega. Wójt również przyznaje, że jest pod wrażeniem dużego społecznego oporu i nacisku, ze strony mieszkańców gminy. Chcąc natomiast przeciąć spekulacje na forum internetowym Kobylanki, upublicznił całą historię wniosku inwestora biogazowni razem z procedurami, jakie obowiązują gminę.
Wygląda na to, że nawet, jeśli jakimś cudem raport oddziaływania biogazowni na środowisko zostanie zaopiniowany pozytywnie, pozostaje kwestia konsultacji społecznych, ewentualnie referendum. Strach w oczach mają także, deweloperzy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mają pomysł, by w razie potrzeby zamówić naukową ekspertyzę, która definitywnie pogrzebie biogazownię w Kobylance. Powstał, więc mocny ferment w gminie, mimo że o uruchomieniu instalacji na razie nie może być mowy. Jaki rozejdzie się z tego zapaszek?       
 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Zapomniane hasło?
 
Powered by PHP-Fusion © 2003-2012 by Nick Jones.
Released as free software under the terms of the GNU/GPL license.

darmowe strony
1951703 Unikalnych wizyt
Designed by Corrosion