FORUM LINKI STRONA GŁÓWNA GALERIA FOTEK SZUKAJ ARTYKUŁY
 
Nawigacja
Portal
  STRONA GŁÓWNA
  ARTYKUŁY
  FAQ
  FORUM
  LINKI
  KONTAKT
  SZUKAJ
  GALERIA FOTEK

Reklama

eXtreme-fusion

Duszna Górka
Protestują przeciwko biogazowni
Planowana budowa biogazowni w Dusznej Górce wywołuje sprzeciw mieszkańców pobliskich wiosek. – Będzie okropny smród i hałas, a ulice zdewastuje transport ciężarowy – uważają biadkowianie. Inne zdanie mają inwestorzy.
– Biogazownia nie ma żadnego negatywnego wpływu na środowisko – przekonuje Dariusz Kruś.


 


Biogazownia ma powstać na prywatnym terenie w Dusznej Górce


Inwestorzy to lokalny przedsiębiorca Grzegorz Ratajek oraz jego wspólnik Dariusz Kruś. Przygotowania do budowy rozpoczęli już kilka lat temu. W zeszłym roku krotoszyński magistrat wydał dla inwestycji decyzję środowiskową oraz o warunkach zabudowy. Poinformował o planach inwestycyjnych właścicieli tych gruntów, które będą sąsiadowały z biogazownią. – Oni są stronami w tej sprawie i mieliśmy obowiązek ich powiadomić – mówi naczelnik wydziału gospodarki komunalnej, Michał Kurek. Wtedy, jak twierdzi, nikt nie zgłosił sprzeciwu.
O niczym nie wiedzieli
Rok po wydaniu przez magistrat pozwoleń biadkowianie postanowili zaprotestować. Dlaczego tak późno? Bo twierdzą, że wcześniej o planach nie wiedzieli. – Moja siostra ma co prawda działkę, która w przyszłości będzie sąsiadować z biogazownią, jednak kiedy dostała pismo z urzędu, nie było jej w Polsce. List przeleżał na półce prawie rok. Dopiero niedawno go znalazła i dowiedziała się, co tam powstanie – tłumaczy biadkowianka, która chce pozostać anonimowa. Twierdzi, iż pozostali mieszkańcy wsi także nie mieli pojęcia o planach lokalnych inwestorów. – Budowa biogazowni to poważna inwestycja. Ktoś powinien nas o tym poinformować, przeprowadzić jakieś konsultacje wśród mieszkańców i dowiedzieć się, co oni o tym sądzą – oburza się kobieta. – Wybudowałam tu dom rok temu nie po to, żeby za chwilę mieć koło siebie biogazownię. Tymczasem M. Kurek podkreśla, że zgodnie z prawem magistrat miał obowiązek poinformować tylko strony postępowania: – Żadne konsultacje nie muszą być przeprowadzane. Wszystkie wymogi formalne zostały spełnione. Mieszkańcy rozumieją przepisy prawne, są jednak zdania, że na zasadzie zwykłej ludzkiej przyzwoitości konsultacje powinny się odbyć.
Smród, hałas, bałagan
Kobiety postanowiły działać. Napisały protest przeciwko inwestycji i zebrały pod nim 200 podpisów mieszkańców. Ich zdaniem powstanie biogazowni znacznie utrudni biadkowianom życie: – Wystarczy poczytać trochę o takich obiektach w internecie. Wszędzie, gdzie powstawały, budziły społeczny sprzeciw. Nie bezpodstawnie. Codziennie naszymi drogami będzie przejeżdżać mnóstwo ciężarówek z gnojownikiem. Będzie się z tym wiązał niesamowity smród. A do tego przetwarzanie w biogazowni będzie bardzo głośne. Nie mówiąc już o tym, że słyszy się o wybuchach w takich obiektach. Biadkowianie twierdzą, że nie są przeciwni idei biogazowni, nie chcą tylko, aby taki zakład stał obok ich domów. – Rozumiemy wagę odnawialnych źródeł energii, ale takie obiekty, jak biogazownia, powinny powstawać na odludziu.
Zażalenie złożono w krotoszyńskim Urzędzie Miejskim, Starostwie oraz Samorządowym Kolegium Odwoławczym. – Wysłaliśmy już dokumenty dotyczące decyzji środowiskowej do SKO. Będziemy czekać na decyzję – mówi M. Kurek.
– Protest z podpisami biadkowian niczego nie wnosi do sprawy, jest tylko informacją dla burmistrza. Nie ma on żadnej mocy, bo podpisani pod protestem nie są stronami w sprawie – tłumaczy architekt miejska Justyna Kozłowska. – Prawo jest prawem. Inwestorom nie ma co się dziwić. Dysponują terenami, to chcą je zagospodarować.
To wierutna bzdura
Na protest mieszkańców odpowiada natomiast wspólnik głównego inwestora, Dariusz Kruś. Jego zdaniem biogazownia nie tylko nie zaszkodzi środowisku, ale nawet przyczyni się do poprawy jego stanu: – To są wszystko naturalne produkty, tworzone beztlenowo, świetny nawóz do gleby. Kruś uważa, że biadkowianie nie mają racji. – To nieprawda, że po ulicach cały czas będą jeździć ciężarówki. Tamtędy przejadą tylko dwie cysterny dziennie, i to szczelnie zamknięte. Z cystern substrat będzie przelewany do zbiorników za pomocą węża. Nic nie będzie czuć. Dariusz Kruś nie zgadza się również z zarzutami o hałasie. Jak informuje, generator biogazowni zostanie umieszczony w wygłuszającym kontenerze. – Hałas będzie mniejszy niż dźwięk odpalonego samochodu osobowego. A sugestie wybuchów są wierutną bzdurą. Pan Ratajek, który jest głównym inwestorem, będzie mieszkał w sąsiedztwie tej biogazowni. Czy gdyby istniało jakiekolwiek ryzyko, stawiałby ją obok siebie?
Organizują spotkanie
Mieszkanki Biadek poprosiły o pomoc sołtysa tej wsi, Mariusza Karbowiaka. Ten zdecydował się zorganizować spotkanie z inwestorami: – My tak naprawdę nie wiemy, co to dokładnie jest, jak działa. Zebranie jest więc potrzebne, by ludzie mogli zapoznać się z tematem. Chcemy wiedzieć, czy są jakieś zagrożenia, a jeżeli tak, to jakie. Swoją obecność na spotkaniu potwierdził już Dariusz Kruś. – Działamy zgodnie z prawem i mamy już dwie prawomocne decyzje. Takie inwestycje muszą powstawać na terenach wiejskich. Jeżeli ktoś się tu przeprowadza, musi się przecież liczyć z brzydkimi zapachami z gospodarstw. A uciążliwość biogazowni dla środowiska jest porównywalna do tej związanej z działalnością przeciętnego gospodarstwa rolnego.
Agnieszka Marciniak

Rzecz Krotoszyńska, nr 35/905, 28 sierpnia 2012 r.

 Komentarze
Brak komentarzy.
 Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło

Zapamiętaj mnie



Zapomniane hasło?
 
Powered by PHP-Fusion © 2003-2012 by Nick Jones.
Released as free software under the terms of the GNU/GPL license.

darmowe strony
1959927 Unikalnych wizyt
Designed by Corrosion